niedziela, 22 grudnia 2013

rozdział 4 Slytherin


Byłem w wielkiej sali w grubce rużnych osób Marcus już był w slytherinie. Teraz trzeba było czekać zobaczyłem jak jakiś chłopak w okularach który wpadł na jakąś japonkę w naszym wieku, a ona wściekła się na niego wydarła :
-Jak leciesz ty popierniczona łamago! Chyba nie wiesz z kim masz doczynienia szlamo!!!-chłopak przestraszony uciekł a ja do niej podszedłem.
-Wiesz na twoim miejscu przywalił bym mu.
-Ja zrobiła bym coś gorszego, ale tu są świadkowie i nauczyciele.
-Jestem Tom.
-A ja Yoko.
-Gdzie chciała byś się dostać?
-Do slytherinu a ty?
-Ja też.-Nagle MacGonagalli wyczytała jej imie.
-Yoko Arakida-japonka podeszła do tiary a ona wykszyczała.
-Slytherin!!!
-Tom Riddle.-podeszłem do tiary i wtedy ona wykrzyczała:
-SLYTHERIN!!!!!!

poniedziałek, 16 grudnia 2013

3.Pociąg

Ale tłoczno, jak ja mam się dostać na ten peron 9 i 3/4 przecież jest tu tylko 9 i 10. A chwila mór między 9 a 10 to znaczy że, nie. Dobra to do roboty. Zamknołem oczy i pobiegłem, co dziwne nie poczułem bólu tylko przeszłem na drugą strone. Był tam wielki czerwony pociąg nie czekając wszedłem do niego i wszedłem do pustego przedziału. Wsadziłem walizki na półke i usiadłem koło okna. Nagle do mojego przedziału ktoś wszedł.
-Czejść Tom!-No tak to ten Avery jak on miał... a Marcus.
-Czejść Marcus.
-Nie uwierzysz co się działo na stacji przed chwilą Bellatrix tak się wkurzyła na Rudolfa że żuciła się na niego, August i Antonin musieli jakoś ją zabrać bo by zabiła Lestranga.
Marcus gadał i gadał. Nie dało się go zamknąć.

wtorek, 10 grudnia 2013

2. Ul.Pokątna

Spakowałem rzeczy i odrazu wybiegłem z sierocińca, nigdy nie byłem tak szczęśliwy choć moja twarz była taka sama z kamienia, tylko oczy wszystko zdradzały. Byłem koło dziwnego baru wokuł niego kręciły się jakieś dziwne postacie w fioletowych i czarnych szatach. No tak! Ale jak ja mam się dostać na tą całą Pokątną Profesor Dambldore powiedział że mam się kogoś zapytać, ale kogo? Może te dziwne postacie. Podeszłem do jakiegoś mężczyzny w czrnej szacie.
-Przepraszam, mógł by mi Pan powiedzieć jak się dostać na ul. Pokątną?
Mężczyzna się uśmiechną.
-Choć, zaraz cię zaprowadzę.-podeszliśmy do jakiegoś murku a ten nagle znikną i pojawiła się Ul.Pokątna.
-Dziękuje-powiedziałem i weszłem na ulice a zamną pojawił się mur.
Spojżałem na listę, po kilku godz. wszystko już kupiłem. Postanowiłem trochę się rozejżeć, nagle zobaczyłem zupełnie inną ulice była mroczna a nazywała się Ul.Śmiertelnego Nokturnu.
Zaciekawiony weszłem na tą ulice, było tam mase różnych żeczy. Nagle zobaczyłem małego węża, chciał mnie za atakować ale ja odrazu zaczołem mówić w języku węży a on wpełz mi na ręke.
-Nazwę cię... Nagini.-wsadziłem go do torby aby nikt nie zauważył ale było zapuźno.
-Jak ty to zrobiłeś?-przedemną stał chłopak w moim wieku o ciemno blond włosach.
-Ale co?-udałem że nie wiem o co chodzi.
-Widziałem! Rozmawiałeś z wężam! Jesteś wężo ustny!
-Nie krzycz tak bo się ktoś dowie.
-Więc jesteś?
-Tak.
-Ekstra, ale zaraz to znaczy... tylko jedna osoba tak potrafiła, to znaczy że ty że ty jesteś.
-Kim.
-Dziedzicem Slytherinu.
-Że co?-po tym jak chodziłem razem z nim po śmiertelnym nokturnie on wszystko mi wytłumaczył, jestem Dziedzicem Salazara Slytherina.
-A tak wogule się nie przedstawiłem, jestem Marcus Avery.
-Tom Marvolo Riddle.
-Dobra, ja lece bo się pewnie rodzice martwią do zobaczenia w pociągy Tom, czejść.
-Pa.-pierszy raz poznałem kogoś normalnego, strasznie rozgadanego ale normalnego.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

:)

Lubie małego Toma jest taki uroczy i słodki.


1. Sierociniec 11 urodziny

31 grudnia, no tak moje 11 urodziny oczywiście nikogo to nie obchodziło.W sierocińcu nie miałem przyjaciół nikt mnie nie lubił przede wszystkim dlatego że dla reszty jestem dziwadłem wokół mnie działy się dziwne rzeczy choć dla mnie jest to niezwykłe. Często jestem tu bity przez opiekunów i inne dzieci za co? Za to że jestem od nich mądrzejszy. Jak zawsze siedziałem sam przed oknem i myślałem. Nagle ktoś zapukał do mojego pokoju więc odpowiedziałem:
-Proszę.
-Dzień dobry Tom.-nie znam tego mężczyzne jest chyba w średnim wieku.
-Jest pan lekarze, tak? Pani Cloe przysłała pana aby mnie zbadał?
-Nie Tom, nie jestem lekarzem jestem nauczycielem, nazywam się Albus Dambldore.
-Pan już wie jak ja się nazywam.
-Tom spewnością zauważyłeś że w twoim otoczeniu dzieją się dziwne rzeczy opowiec mi o nich.
-Przedmioty w okuł mnie unoszą się, potrawie sprawić komuś ból gdy mnie zdenerwuje zmuszam zwierzęta do różnych rzeczy, czy to wszystko jest normalne?
-Dla nas to jest jak najbardziej normalne.
-Jak to dla nas?
-Widzisz Tom jesteś czarodziejem tak jak ja.
-Jestem czarodziejem. Pan też jest czarodziejem? Udowodnij.
Nagle moja szafa staneła w promieniach jak nigdy nic i zgasła.
-Tom, zostałeś przyjęty do szkoły Magi i Czarodziejstwa w Hogwardzie.
-To są inni czarodzieje?
-Oczywiście, i to całe mnustwo pojedziesz na ul.Pokątną gdzie kupisz szatę, księgi, kociołek różdżkę i inne żeczy potrzebne do nauki, proszę tu masz listę, oraz bilety na pociąg jak niebędziesz czegoś wiedział to pytaj.-powiedział i już kierował się w strone wyjścia ale ja nagle powiedziałem:
-Rozumiem mowę węży-Dambldore nagle się odwrucił-potrafię z nimi rozmawiać, czy to normalne.
-Tom, jesteś wężo ustny to żadki talen tylko jeden czarodziej go posiadał poczytasz o tym w książkasz, nikomu nie mów że jesteś wężoustnym.
I wyszedł jescze długo o tym wszystkim myślałem, ale byłem już zmęczony więc położyłem się spać

niedziela, 8 grudnia 2013

Witam


Na moim blogu poznacie historie Toma ZAPRASZAM DO CZYTANIA

Postacie

 Tom Marvolo Riddle


 Marcus Avery


 August Rookwood

 Bellatrix Black


 Antonin Dołohov

 Rudolf Lestrange


 Lucjusz Malfoy

 Narcyza Black

 Huncwoci i Lili Evans

 Severus Snape

 Yoko Arakida